Trzy badania, które trzeba znać, zanim zacznie się mieć zdanie

O psylocybinie w depresji pisze się dziś dwoma językami. Pierwszy mówi o przełomie i lekarstwie na kryzys zdrowia psychicznego, drugi o modzie i efekcie placebo w kolorowej oprawie. Oba są wygodne i oba omijają to, co faktycznie stoi w publikacjach. Poniżej są trzy badania, które w tej sprawie ważą najwięcej, wraz z liczbami, których zwykle się nie podaje, bo psują narrację w obie strony.

Psylocybina kontra placebo w dużej depresji

W 2023 roku w JAMA ukazało się badanie drugiej fazy prowadzone w jedenastu ośrodkach w Stanach Zjednoczonych, w którym 104 osoby z rozpoznaniem dużej depresji przydzielono losowo do pojedynczej dawki 25 mg syntetycznej psylocybiny albo do 100 mg niacyny jako placebo, w obu przypadkach ze wsparciem psychologicznym (Raison i in., 2023). Pierwszorzędowym punktem końcowym była zmiana w skali MADRS od punktu wyjścia do czterdziestego trzeciego dnia.

Różnica wyniosła 12,3 punktu na korzyść psylocybiny, z przedziałem ufności od 17,5 do 7,2. To jest efekt duży, wyraźnie powyżej progu, który uznaje się za istotny klinicznie. Co ważniejsze dla praktyki, ten sam efekt był obecny już ósmego dnia i wynosił wtedy 12,0 punktu, czyli działanie pojawiło się szybko i utrzymało przez sześć tygodni po jednej dawce.

Autorzy odnotowali też drugą stronę tego wyniku. Nie wystąpiły ciężkie zdarzenia niepożądane związane z leczeniem, ale w grupie psylocybiny było więcej zdarzeń niepożądanych ogółem i więcej zdarzeń o ciężkim nasileniu. Więcej osób osiągnęło utrwaloną odpowiedź, ale nie utrwaloną remisję, co jest różnicą, którą łatwo pominąć, a która decyduje o tym, czy mówimy o wyleczeniu, czy o poprawie.

Psylocybina w depresji lekoopornej

Rok wcześniej w New England Journal of Medicine opublikowano badanie na 233 osobach z depresją lekooporną, w którym porównano pojedynczą dawkę 25 mg, 10 mg i 1 mg jako kontrolę (Goodwin i in., 2022). Średni wyjściowy wynik MADRS wynosił w każdej grupie 32 lub 33 punkty, czyli mówimy o depresji ciężkiej.

Po trzech tygodniach spadek wyniósł 12,0 punktu przy dawce 25 mg, 7,9 przy 10 mg i 5,4 przy 1 mg. Różnica między najwyższą dawką a kontrolą to 6,6 punktu, z przedziałem ufności od 10,2 do 2,9. Dawka 10 mg nie różniła się istotnie od kontroli, co jest pierwszym trzeźwiącym wnioskiem, bo pokazuje, że efekt zależy od dawki i nie pojawia się przy dawkach ostrożnych.

Drugi trzeźwiący wniosek jest poważniejszy. Zdarzenia niepożądane wystąpiły u 179 z 233 uczestników, czyli u 77 procent, a myśli samobójcze, zachowania samobójcze lub samouszkodzenia odnotowano we wszystkich grupach dawkowania. Trzeci dotyczy trwałości, bo przewaga dawki 25 mg widoczna po trzech tygodniach nie utrzymała się w analizie odpowiedzi utrwalonej po dwunastu tygodniach. Jednorazowa dawka poprawiła stan, ale nie zamknęła choroby.

Psylocybina kontra lek przeciwdepresyjny

Najbardziej niewygodne dla entuzjastów jest badanie z 2021 roku, w którym 59 osób z długotrwałą depresją o nasileniu umiarkowanym do ciężkiego przydzielono losowo do dwóch dawek 25 mg psylocybiny w odstępie trzech tygodni albo do sześciotygodniowej kuracji escitalopramem, przy czym wszyscy otrzymali wsparcie psychologiczne (Carhart-Harris i in., 2021).

Pierwszorzędowym punktem końcowym była zmiana w skali QIDS-SR-16 po sześciu tygodniach. W grupie psylocybiny wyniosła 8,0 punktu, w grupie escitalopramu 6,0, a różnica 2,0 punktu nie była istotna statystycznie, z wartością p równą 0,17. To jest wynik, którego nie da się obejść: w bezpośrednim porównaniu z lekiem przeciwdepresyjnym psylocybina nie wykazała przewagi w głównym punkcie końcowym.

Punkty drugorzędowe wypadały korzystniej, bo odpowiedź uzyskało 70 procent osób w grupie psylocybiny wobec 48 procent w grupie escitalopramu, a remisję odpowiednio 57 i 28 procent. Autorzy zaznaczyli jednak wprost, że analiz nie skorygowano o wielokrotne porównania, co znaczy, że tych liczb nie wolno traktować jak wyniku rozstrzygającego, tylko jak sygnału wymagającego potwierdzenia w badaniu zaprojektowanym pod to pytanie.

Problem, o którym mówi się za mało

Wszystkie te badania mają wspólne ograniczenie, którego nie da się usunąć projektem, bo osoba, która dostała 25 mg psylocybiny, zwykle wie, że ją dostała, a osoba, która dostała niacynę albo 1 mg, zwykle wie, że nie dostała. Zaślepienie w badaniach nad substancjami o wyraźnym działaniu psychoaktywnym jest fikcją proceduralną, a oczekiwania uczestnika co do wyniku są w depresji jednym z najsilniejszych znanych czynników poprawy.

To nie unieważnia wyników, bo efekty w badaniu Raisona były duże i utrzymały się sześć tygodni, ale nakazuje ostrożność w interpretacji ich wielkości. Uczciwa wersja brzmi tak: psylocybina podana w kontrolowanych warunkach ze wsparciem psychologicznym daje szybką i istotną poprawę u części osób z depresją, wielkość tego efektu jest prawdopodobnie zawyżona przez niedoskonałe zaślepienie, a trwałość poza kilka tygodni pozostaje nierozstrzygnięta.

Co to znaczy dla kogoś, kto ma depresję dzisiaj w Polsce

Nic z powyższego nie jest dostępne jako leczenie. Psylocybina znajduje się w Polsce w wykazie substancji psychotropowych grupy I-P, a jej posiadanie jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat trzech. Żaden terapeuta w Polsce nie może legalnie podać psylocybiny, a każdy, kto twierdzi inaczej, albo mówi o innym kraju, albo mija się z prawdą.

Warto też zauważyć rzecz, którą łatwo przeoczyć, czytając te trzy badania obok siebie. W każdym z nich substancję podawano razem ze wsparciem psychologicznym, w przygotowanym otoczeniu, osobom wcześniej przebadanym pod kątem przeciwwskazań, z wykluczeniem historii psychozy i manii oraz aktywnych myśli samobójczych z zamiarem. Badania nie testowały psylocybiny. Testowały psylocybinę osadzoną w procesie terapeutycznym, a to nie jest to samo, co wyjazd na ceremonię albo sesja w mieszkaniu znajomego.

Ta część procesu, czyli przygotowanie, praca z tym, co się wydarzyło, i przełożenie tego na życie, jest legalna, dostępna i w praktyce decyduje o rezultacie bardziej, niż sugeruje popularna narracja o cudownej cząsteczce. Jeśli szukasz tego rodzaju wsparcia, zajmujemy się nim w SACRUM w ramach przygotowania i integracji psychodelicznej.

Jeśli natomiast masz depresję i szukasz leczenia, które działa i jest dostępne teraz, właściwym adresem jest psychiatra i psychoterapeuta, a nie samolot do kraju, w którym coś jest legalne.

Więcej materiałów opartych na badaniach znajdziesz w dziale Wiedza.

Bibliografia