Mózg w hipnozie nie „wyłącza się" — on się przełącza

Popularny obraz hipnozy to ktoś bezwładny, z zamkniętymi oczami, jakby „wyłączony" po znieczuleniu, ale neuroobrazowanie pokazuje coś zupełnie innego. W badaniu Jiang i współpracowników (2017) na Stanfordzie w trakcie hipnozy spadała aktywność sieci trybu domyślnego, czyli obszaru odpowiedzialnego za błądzenie myślami i myślenie o sobie, a zarazem rosła łączność funkcjonalna między korą przedczołową grzbietowo-boczną a wyspą (Jiang et al., 2017). Nie jest to więc żadne „wyłączenie" mózgu, tylko zmiana architektury uwagi — mniej monitorowania siebie, więcej pochłonięcia bodźcem czy sugestią.

Pytanie, co dzieje się w mózgu podczas hipnozy, ma sensowną odpowiedź dopiero wtedy, gdy rozbijemy je na dwa osobne zjawiska: sam stan transu, czyli to, jak zmienia się aktywność mózgu w trakcie indukcji, oraz podatność hipnotyczną, czyli dlaczego jedni ludzie wchodzą w trans głęboko, a inni prawie wcale. Fale mózgowe EEG mierzą oba te zjawiska, ale nie dają tej samej odpowiedzi na oba pytania, i to jest dokładnie ten szczegół, który najczęściej ginie w popularnych artykułach o hipnozie.

Fale EEG podczas hipnozy — co faktycznie pokazują zapisy

Pierwsze poważne badanie łączące PET i EEG w trakcie hipnozy przeprowadził zespół Pierre'a Rainville'a, który wykazał, że hipnoza wiąże się z istotnym wzrostem przepływu krwi w korze potylicznej oraz wzrostem aktywności fal delta w EEG, przy czym oba wskaźniki były ze sobą silnie skorelowane (Rainville et al., 1999). Był to jeden z pierwszych dowodów na to, że stan hipnotyczny ma rozpoznawalną sygnaturę elektrofizjologiczną, a nie jest wyłącznie zjawiskiem subiektywnym czy efektem oczekiwań.

Późniejsze badania dokładały do tego obrazu kolejne warstwy. Przegląd Jensena, Adachiego i Hakimiana (2015) podsumował stan wiedzy o oscylacjach mózgowych w hipnozie, pokazując że najsilniej i najbardziej powtarzalnie wiąże się ona z mocą pasma theta oraz zmianami aktywności gamma (Jensen et al., 2015). Teoria brzmi sensownie — theta kojarzy się z obniżoną czujnością i wewnętrznym skupieniem, gamma z wiązaniem informacji w spójne doświadczenie — trzeba jednak powiedzieć wprost, że nie każde badanie replikuje ten sam wzorzec z tą samą siłą, a część nowszych prac kwestionuje moc theta jako uniwersalnego markera stanu hipnotycznego. To wciąż obszar, w którym nauka nie zamyka się w jednym równaniu.

Czepek EEG z elektrodami na głowie badanej osoby
Zdjęcie: Chris Hope (Wikimedia Commons), CC BY 2.0

Podatność hipnotyczna to osobna zmienna — i tu obraz jest mocniejszy

Jeśli chodzi o to, dlaczego niektórzy ludzie są głęboko hipnotyzowalni, a inni prawie wcale, dane są znacznie bardziej spójne. Zespół De Pascalisa wykazał, że osoby wysoko podatne na hipnozę, w przeciwieństwie do nisko podatnych, wykazują wyższą amplitudę aktywności gamma 40 Hz w okolicach skroniowo-ciemieniowo-potylicznych podczas przeżyć emocjonalnych, zarówno w warunkach hipnotycznych, jak i niehipnotycznych, przy czym moc theta okazała się słabym predyktorem podatności, podczas gdy amplituda gamma 40 Hz dała bardzo silny efekt główny. Innymi słowy, to, jak „hipnotyzowalna" jest dana osoba, wygląda na cechę stabilną, mierzalną w EEG niezależnie od tego, czy aktualnie jest w trakcie indukcji.

Ma to praktyczną konsekwencję, bo skuteczność hipnoterapii nie jest kwestią „wiary" ani „słabej woli", tylko częściowo zależy od indywidualnej neurofizjologii, podobnie jak próg bólu czy wrażliwość na leki. Zespół hipnoterapii SACRUM w pracy klinicznej zaczyna od tego samego założenia — nie każdy wejdzie w trans tak samo głęboko, i nie jest to porażka ani pacjenta, ani terapeuty, tylko zmienna, z którą się po prostu pracuje.

Systematyczny przegląd 2022 — gdzie jesteśmy dziś

Najbardziej aktualne podsumowanie stanu wiedzy to systematyczny przegląd Wolfa i współpracowników, który przeanalizował badania obrazowe hipnozy publikowane między 1979 a 2021 rokiem w bazach Cochrane, Embase i Medline (Wolf et al., 2022). Wniosek nie jest specjalnie sensacyjny, ale jest uczciwy: istnieją powtarzalne zmiany w aktywności mózgu podczas hipnozy, takie jak spadek aktywności sieci trybu domyślnego, zmiany łączności funkcjonalnej kory przedczołowej czy zmienność w pasmach theta i gamma, choć metodologia badań (małe próby, różne protokoły indukcji, różne definicje „głębokości" transu) wciąż utrudnia wyciąganie twardych, uniwersalnych wniosków.

Osobny nurt badań, syntezowany przez Terhune'a i współpracowników, ujmuje hipnozę jako formę regulacji zstępującej, w której werbalna sugestia zmienia sposób, w jaki mózg przetwarza informacje sensoryczne, emocjonalne i poznawcze, bez konieczności odwoływania się do pojęć w rodzaju „podświadomości" jako oddzielnego bytu (Terhune et al., 2017). Takie ujęcie jest dziś bliższe konsensusowi naukowemu niż dziewiętnastowieczne metafory transu jako „innego stanu świadomości" w sensie mistycznym.

Dlaczego to ma znaczenie poza laboratorium

Neurobiologia hipnozy to nie tylko ciekawostka dla neuronaukowców, bo ma bezpośrednie przełożenie na to, czego można się spodziewać po sesji. Hipnoza modulująca aktywność sieci uwagi i łączność korowo-podkorową tłumaczy, dlaczego działa choćby w kontrolowaniu percepcji bólu, bo zmienia sposób, w jaki mózg integruje sygnał bólowy z uwagą i emocją, a nie po prostu „usuwa" sam sygnał nocyceptywny. Tłumaczy też, dlaczego hipnoza nie jest w stanie kazać komuś zrobić czegoś sprzecznego z jego wartościami, bo mechanizm polega na redystrybucji uwagi i sugestii w ramach istniejącej architektury mózgu, a nie na przejęciu kontroli nad nią.

Jeśli szukasz danych, a nie metafor, to jest właśnie ten poziom szczegółowości, na którym warto rozmawiać o hipnozie. Sprawdź, jak wygląda praca z hipnoterapią w SACRUM, albo przeczytaj więcej materiałów w sekcji Wiedza.

Makro zdjęcie ludzkiej tęczówki oka — symbol skupionej uwagi
Zdjęcie: Hugo Quintero (Flickr), CC BY 2.0

Mózg podczas hipnozy się nie wyłącza, tylko przekierowuje uwagę gdzie indziej.

Bibliografia