Doświadczenie sprzed lat, które nie zostało domknięte

Są dwie sytuacje, w których ludzie wracają do doświadczenia po długim czasie. W pierwszej coś się utrzymuje — obrazy, poczucie nierealności, lęk, którego wcześniej nie było. W drugiej nic konkretnego nie zostało, ale człowiek wie, że wtedy zobaczył coś ważnego, i nigdy nie zrobił z tym nic poza opowiedzeniem o tym raz albo dwa.

Obie są dobrym powodem, żeby wrócić do tematu. Różnią się jednak tym, do kogo należy iść, i ta różnica jest w tym tekście najważniejsza.

Skala zjawiska według dostępnych danych

W ankiecie obejmującej 1993 osoby opisujące swoje najtrudniejsze doświadczenie po grzybach zawierających psylocybinę, wśród tych, u których wydarzyło się ono ponad rok wcześniej, 7,6 procent podjęło leczenie z powodu utrzymujących się objawów psychologicznych (Carbonaro i in., 2016). W tej samej próbie autorzy odnotowali trzy przypadki powiązane z początkiem trwałych objawów psychotycznych i trzy próby samobójcze.

Podobny obraz daje badanie ayahuaski na 10 836 osobach: niepożądane efekty psychiczne w tygodniach lub miesiącach po ceremonii zgłosiło 55,9 procent badanych, przy czym większość uznała je za część procesu wzrostu, a około 12 procent szukało profesjonalnego wsparcia (Bouso i in., 2022).

Te liczby mówią to samo, co powtarzamy w każdym tekście na ten temat: trudność po doświadczeniu jest normą, a nie wyjątkiem, natomiast mniejszość potrzebuje realnej pomocy i ta mniejszość nie jest zerowa.

HPPD, czyli o czym mówimy, gdy coś zostaje w percepcji

Zaburzenie percepcji utrzymujące się po halucynogenach, w skrócie HPPD, to jednostka opisana w klasyfikacjach psychiatrycznych. Polega na utrzymywaniu się zaburzeń widzenia — smug za poruszającymi się obiektami, ziarnistości obrazu, wzmożonego widzenia poświat — po ustąpieniu działania substancji.

Warto od razu ustawić proporcje, bo wokół tego narosło sporo lęku. Względna częstość HPPD jest generalnie niska, a szacunki bywają zawyżane, ponieważ myli się je z pojedynczymi, przemijającymi „powrotami" obrazów, które są zjawiskiem innym i zwykle nieszkodliwym. W bardzo rzadkich przypadkach HPPD przechodzi w stan przewlekły wymagający długotrwałego leczenia farmakologicznego. Wiedza o tym pochodzi w dużej mierze z opisów przypadków, a zatwierdzonych metod leczenia dotąd nie ma.

Co z tego wynika praktycznie: jeśli od doświadczenia utrzymują się zaburzenia widzenia, które przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu, właściwym adresem jest psychiatra, a nie terapeuta integracyjny. Nie dlatego, że integracja szkodzi, tylko dlatego, że to jest rozpoznanie kliniczne, które trzeba najpierw postawić i odróżnić od innych przyczyn.

Kiedy to jest sprawa dla psychiatry

Ta lista jest krótka i celowo ostra. Nie zwlekaj z kontaktem lekarskim, jeśli:

utrzymują się zaburzenia widzenia albo poczucie nierealności siebie lub otoczenia i przeszkadzają w codziennym życiu;

pojawiły się przekonania, których inni nie podzielają, albo słyszysz rzeczy, których nie słyszą inni;

sen nie wrócił do normy przez tygodnie;

lęk narasta zamiast słabnąć wraz z upływem czasu;

pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia.

Ostatni punkt nie podlega żadnym rozważaniom o tym, czy to już wystarczający powód. Wystarczający.

Kiedy to jest sprawa dla integracji

Znacznie częstszy scenariusz wygląda inaczej i nie ma w nim objawów psychiatrycznych. Coś zostało otwarte i nigdy nie zostało domknięte.

Człowiek pamięta wgląd, ale nie potrafi go przełożyć na cokolwiek. Albo doświadczenie odsłoniło dawną sprawę — relację, stratę, przemoc — do której nie był przygotowany, więc odłożył ją z powrotem, tyle że teraz wie, że tam jest. Albo od tamtego czasu ma poczucie, że żyje nie swoim życiem, i nie umie tego rozwinąć.

Modele integracji opisywane w literaturze klinicznej wskazują trzy poziomy pracy — poznawczy, emocjonalny i behawioralny — i podkreślają, że dopiero przejście przez wszystkie trzy przekłada wgląd na zmianę (Gorman i in., 2021). Rozmowa o tym, co się widziało, zostaje na pierwszym poziomie, czyli tam, gdzie najłatwiej utknąć na lata.

Czy po latach to jeszcze ma sens

Ma, i to jest chyba najczęstsze pytanie w tej grupie. Integracja nie jest procedurą z terminem ważności, bo jej przedmiotem nie jest samo przeżycie, tylko to, co z nim zrobiłeś i czego nie zrobiłeś. Materiał, który wtedy wypłynął, zwykle nadal jest dostępny, a czasem jest nawet łatwiejszy do przepracowania, bo emocje opadły i da się na to spojrzeć bez zalewu.

Praktyczna wskazówka na start: zapisz, co pamiętasz, zanim zaczniesz o tym mówić. Pamięć po latach porządkuje doświadczenie w wygodną opowieść i to właśnie ta opowieść, a nie samo przeżycie, bywa tym, co utknęło.

Jak to wygląda u nas

Praca z dawnym, niezintegrowanym doświadczeniem jest jednym z trzech powodów, dla których ludzie zgłaszają się do nas na konsultacje integracyjne — obok przygotowania i pracy tuż po. Jest w Polsce w pełni legalna, niezależnie od tego, co i gdzie ktoś kiedyś przyjął, bo jej przedmiotem jest rozmowa, a nie substancja.

Część takich rozmów kończy się skierowaniem do psychiatry i to nie jest odesłanie z kwitkiem, tylko właściwa kolejność. Jeśli nie masz pewności, po której stronie tej granicy jesteś, to samo w sobie jest dobrym powodem, żeby zapytać.

Więcej materiałów opartych na badaniach znajdziesz w dziale Wiedza.

Bibliografia