Rola, którą wszyscy nazywają, a mało kto opisuje

Trip sitter to osoba trzeźwa, obecna przy kimś, kto przechodzi przez doświadczenie w odmiennym stanie świadomości. Brzmi prosto i właśnie dlatego bywa lekceważone — traktowane jako „ktoś, kto po prostu jest obok".

Dane mówią co innego. W ankiecie na 1993 osobach opisujących swoje najtrudniejsze doświadczenie po psylocybinie autorzy wymienili wśród czynników zwiększających prawdopodobieństwo ryzykownego zachowania — obok dawki oraz długości i trudności przeżycia — brak komfortu fizycznego i brak wsparcia społecznego (Carbonaro i in., 2016). W badaniu ayahuaski na 10 836 osobach fizyczne działania niepożądane były częstsze przy piciu w kontekście nienadzorowanym, a trudności psychiczne rzadsze tam, gdzie istniała ustalona rama i wspólnota (Bouso i in., 2022).

Innymi słowy: obecność kompetentnej osoby jest jedną z niewielu zmiennych, które realnie przesuwają ryzyko, i jedyną, na którą da się wpłynąć w ostatniej chwili.

Co trip sitter robi

Pilnuje bezpieczeństwa fizycznego. Woda w zasięgu, temperatura, brak schodów, okien i ostrych rzeczy w zasięgu ruchu, telefon naładowany. To jest nudna część i najważniejsza.

Utrzymuje ramę czasu. Osoba w środku doświadczenia często traci poczucie, że to się skończy. Spokojne przypomnienie, ile minęło i ile zostało, jest podstawowym narzędziem.

Towarzyszy trudnemu, zamiast je przerywać. Wytyczne bezpieczeństwa opracowane dla badań z psychodelikami zalecają, żeby w reakcji na lęk nie uciekać przed treścią doświadczenia, tylko wejść w nią z pomocą osoby towarzyszącej, ponieważ walka z przeżyciem zwykle je nasila (Johnson, Richards i Griffiths, 2008). W praktyce to znaczy: zamiast „uspokój się", raczej „jestem tu, oddychaj, powiedz, co czujesz w ciele".

Rozpoznaje moment, w którym potrzebna jest pomoc medyczna. I dzwoni bez wahania, gdy pojawia się zagrożenie życia, nasilona agresja albo objawy somatyczne budzące niepokój.

Zostaje do końca. Łącznie z fazą schodzenia, w której najczęściej dochodzi do wypadków, bo wszystkim wydaje się, że już po wszystkim.

Czego trip sitter nie robi

Nie prowadzi terapii. Nie interpretuje treści, nie stawia hipotez o dzieciństwie, nie mówi, co doświadczenie „znaczy". Kto to robi, wchodzi w rolę, do której nie ma przygotowania, a osoba w środku przeżycia jest wyjątkowo podatna na cudze sugestie.

Nie zostaje przewodnikiem duchowym. Autorytet zbudowany w takim momencie jest nieproporcjonalnie silny i trwały. Uczciwy sitter po wszystkim wycofuje się z tej pozycji, zamiast ją utrzymywać.

Nie dotyka bez wyraźnej, wcześniejszej zgody. Zasady dotyku ustala się przed sesją, na trzeźwo, i zapisuje. Zgoda udzielona w środku doświadczenia nie jest zgodą.

Nie przyjmuje niczego sam. To nie jest wspólne przeżycie, tylko dyżur.

Nie dostarcza substancji. W Polsce nie ma tu pola do dyskusji: psylocybina, LSD, DMT i MDMA są w wykazie grupy I-P, a udział w organizowaniu podania rodzi odpowiedzialność wykraczającą poza posiadanie. Szerzej piszemy o tym w tekście o legalności terapii psychodelicznej w Polsce.

Rozmowa, którą trzeba odbyć wcześniej

Większość problemów bierze się z rzeczy nieustalonych przed, a nie z tego, co dzieje się w trakcie. Minimum, które warto omówić na trzeźwo:

Co przyjmujesz na stałe, w szczególności leki przeciwdepresyjne — to pytanie ratuje najwięcej sytuacji i pada najrzadziej; opisujemy je osobno w tekście o interakcjach z lekami.

Czy w rodzinie występowała psychoza albo choroba afektywna dwubiegunowa.

Czego się boisz i po czym poznam, że jest źle.

Czy i jak mogę cię dotknąć, jeśli będziesz tego potrzebować.

Kogo mam zawiadomić i w jakiej sytuacji.

Co robimy, jeśli będziesz chciał wyjść z domu.

Sitter to nie to samo co przewodnik ani terapeuta

Te trzy role mylą się w rozmowach najczęściej i warto je rozdzielić raz na zawsze. Sitter zapewnia bezpieczeństwo. Przewodnik albo facylitator prowadzi przez doświadczenie i pracuje z jego przebiegiem. Psychoterapeuta prowadzi proces w czasie, w określonym nurcie, pod superwizją. Osoba może łączyć te kompetencje, ale role pozostają różne, a kompetentna osoba potrafi powiedzieć, w której z nich akurat jest.

Napisaliśmy o tym osobny tekst, razem z pytaniami, które warto zadać, zanim komuś zaufasz: terapeuta psychodeliczny a przewodnik.

Gdzie się tego uczy

Prowadzimy trzydniowy warsztat praktyczny Tripsitting i integracja psychodeliczna, skierowany do specjalistów zdrowia psychicznego i do osób, które chcą znać podstawy odpowiedzialnie, a nie z forów. Uczymy tego, co opisano wyżej: ramy bezpieczeństwa, pracy z trudnym przeżyciem, granic roli i tego, co robić potem.

Warsztat ma charakter edukacyjny i związany z redukcją szkód. Nie kwalifikuje do użycia substancji, nie zachęca do niego i nie zastępuje konsultacji medycznej ani psychiatrycznej.

Jeśli natomiast szukasz wsparcia dla siebie po doświadczeniu, które już się wydarzyło, to jest przygotowanie i integracja.

Więcej materiałów opartych na badaniach znajdziesz w dziale Wiedza.

Bibliografia